Panie Profesorze, jakie urządzenia są potrzebne do realizacji badań z zakresu medycyny nuklearnej?
Na wstępnie warto przypomnieć, że w medycynie nuklearnej wykorzystujemy promieniowanie jonizujące. Do jego wykrywania niezbędny jest odpowiedni sprzęt. To za pomocą różnych urządzeń jesteśmy w stanie określić rozmieszczenie radioaktywności w organizmie naszych pacjentów. Są to urządzenia wysoce specjalistyczne, oparte o nowoczesną elektronikę i wyposażone w narzędzia informatyczne, precyzyjne oprogramowanie, coraz częściej wykorzystujące sztuczną inteligencję. Wśród sprzętu wykorzystywanego w diagnostyce dominują skanery SPECT/CT, PET/CT i PET/MR. Produkcja tych urządzeń nie jest masowa, jak to jest w przypadku samochodów czy lodówek, więc koszt wyprodukowania i skonfigurowania niezawodnego skanera dla celów medycznych jest wysoki.
A wyposażenie zakładów medycyny nuklearnej?
Infrastruktura to oddzielne zagadnienie. Ze względu na naturę promieniowania jonizującego funkcjonowanie zakładu medycyny nuklearnej jest obwarowane licznymi przepisami. Pomieszczenia, w których stosowane są nasze metody diagnostyczne i lecznicze, muszą być odpowiednio zaprojektowane pod względem ochrony radiologicznej. W ścianach i drzwiach montuje się specjalne osłony, które nie pozwalają na wydostawanie się promieni na zewnątrz. Oddziały przeznaczone do terapii z użyciem radioaktywnego jodu lub lutetu także muszą być odpowiednio zabezpieczone i wyposażone w system do utylizacji odpadów radioaktywnych. Personel musi być odpowiednio przeszkolony, a wszystkie procesy przebiegają pod czujnym okiem instytucji: Państwowej Agencji Atomistyki i Głównego Inspektora Sanitarnego. Jest to niezbędne ze względu na zachowanie absolutnego bezpieczeństwa zarówno dla pacjentów, jak i pracowników oraz całego otoczenia. Tak więc z całą pewnością zakłady medycyny nuklearnej wyróżniają się pod tym względem na tle innych oddziałów szpitalnych.
Czy polskie ośrodki dysponują nowoczesnym zapleczem sprzętowym wykorzystywanym do badań radioizotopowych?
W ostatnim czasie nastąpił duży postęp w zakresie wyposażenia placówek medycyny nuklearnej w nowoczesny sprzęt. W Polsce jest już ponad 40 skanerów PET/CT. Instalowane nowe urządzenia są z każdym rokiem coraz bardziej zaawansowane technologicznie. W porównaniu do innych krajów Unii Europejskiej na pewno nie odbiegamy pod względem nowoczesności wyposażenia, nadal jednak liczba zakładów, oddziałów i urządzeń jest niższa niż w innych częściach Europy. Z analizy przeprowadzonej przez Polskie Towarzystwo Medycyny Nuklearnej wynika, że w krajach takich jak Francja i Niemcy liczba urządzeń (a co za tym idzie wykonywanych badań oraz terapii) jest kilkukrotnie wyższa w przeliczeniu na liczbę mieszkańców. Nawet w stosunku do naszych sąsiadów z Czech mamy zaległości do nadrobienia. Zatem jest coraz lepiej, ale wciąż daleko do sytuacji optymalnej.
Jakie inwestycje są obecnie realizowane w obszarze medycyny nuklearnej w Polsce?
Inwestycje w medycynę nuklearną prowadzone są w każdym województwie. W niektórych zakładach przeprowadzana jest rozbudowa lub budowa zakładów medycyny nuklearnej od podstaw. Tak duże inwestycje na różnym etapie obserwujemy na przykład we Wrocławiu (Dolnośląskie Centrum Onkologii) czy w szpitalach uniwersyteckich w Łodzi i w Poznaniu. Co ważne, przy takich inwestycjach nie zapomina się o tworzeniu oddziałów terapii izotopowej, ponieważ, jak przewidujemy, zapotrzebowanie na terapię tego typu będzie systematycznie rosnąć, szczególnie w zakresie onkologii. W ostatnich czasach powstało kilka nowoczesnych zakładów medycyny nuklearnej w miastach średniej wielkości, między innymi w Gdyni, Siedlcach, Elblągu, Płocku, Kaliszu. Inny kierunek rozwoju to wymiana sprzętu na nowszy i doskonalszy w istniejących od dawna zakładach. Standardy współczesnej medycyny wymuszają na nas ciągłe inwestowanie w sprzęt.
Nie zapominajmy, że w rozwój inwestują również producenci radiofarmaceutyków: Narodowe Centrum Badań Jądrowych czy firma Synektik prowadzą niezwykle kosztowne prace badawcze nad nowymi radiofarmaceutykami, które są lub będą dostarczane do naszych zakładów. Dzięki temu nasi pacjenci mają dostęp do nowych technik diagnostyki i terapii.
W jaki sposób finansowane są takie projekty?
Jest wiele źródeł finansowania omawianych inwestycji. Obserwujemy, że obecnie wszyscy dyrektorzy szpitali i właściciele zakładów próbują maksymalnie wykorzystać różne ścieżki finansowania, aby podnosić poziom świadczeń w swoich jednostkach. Sięgają więc po fundusze samorządowe (pozostające w gestii marszałków województw) i rządowe (jak Fundusz Medyczny). Ogromnym zastrzykiem są środki europejskie, w ramach Krajowego Planu Odbudowy i inne granty. W ślad za modernizacją placówek musi iść finansowanie świadczeń, czyli kontraktowanie przez NFZ. Nie zawsze działa to idealnie - zdarzały się (na szczęście sporadycznie) sytuacje, gdy zainstalowane urządzenia stały bezczynnie w oczekiwaniu na kontrakt ośrodka z NFZ.
Co warto zrobić, by nowoczesny sprzęt był maksymalnie efektywnie wykorzystywany?
Jak wspomniałem, liczba pacjentów korzystających z możliwości medycyny nuklearnej jest w Polsce wciąż zbyt niska. Z pewnością zwiększenie kontraktów lub zniesienie limitów ułatwiłoby chorym dostęp do naszych świadczeń. Wśród ograniczeń jest nie tylko niska liczba zakładów, ale również niska liczba lekarzy-specjalistów, fizyków medycznych i radiofarmaceutów. Aby zlikwidować kolejki, środki na wykonywanie badań na pewno powinny być większe. Poza tym konieczne jest kształcenie większej liczby profesjonalistów, o co stale zabiegamy.
Dlaczego sprzęt służący do badań radioizotopowych powinien być maksymalnie efektywnie wykorzystywany?
Byłoby niegospodarnością, gdyby sprzęt na światowym poziomie stał niewykorzystany lub nie w pełni wykorzystywany. Wydaje się logiczne, że jeżeli zakładów medycyny nuklearnej w Polsce jest zbyt mało, a potrzebujących pacjentów coraz więcej, to powinniśmy zacząć od tego, by maksymalnie wykorzystać to, co już mamy. W wielu instytucjach zakłady mogłyby pracować od rana do wieczora, ale nie robią tego, ponieważ wówczas przekroczyłyby limit finansowania. Dlatego Polskie Towarzystwo Medycyny Nuklearnej postuluje zniesienie limitów na badania z zakresu medycyny nuklearnej.
Czy w dobie niedoborów finansowych w systemie opieki zdrowotnej te postulaty mają uzasadnienie?
Zdajemy sobie sprawę, że płatnik nie jest chętny do przeznaczania wyższych sum na diagnostykę, ale, jak pokazują dane ekonomiczne, wydatek na tym etapie pozwala na oszczędności później, na przykład przez rezygnację z niepotrzebnych terapii czy zastosowanie radykalnego leczenia onkologicznego już na etapie wczesnego zaawansowania nowotworu. Wraz z organizacjami pacjentów staramy się o poprawę dostępu naszych chorych do szybkiej i precyzyjnej diagnostyki, bo dla nich każde oczekiwanie w kolejce obniża szanse na pokonanie choroby. Nie ma wątpliwości, że zniesienie limitów i inwestycje w medycynę nuklearną są uzasadnione zarówno z punktu widzenia zdrowia publicznego, jak i ekonomicznie.

