Immunoterapia ratuje życie. Od przełomu naukowego do codziennej praktyki

Immunoterapia ratuje życie. Od przełomu naukowego do codziennej praktyki

Adam Wdowiak

Onkologia w ciągu ostatnich dwóch dekad przeszła ewolucję. Jeszcze kilkanaście lat temu immunoterapia dla wielu pacjentów i lekarzy była terapią budzącą duże nadzieje, ale pozostającą poza codzienną praktyką kliniczną. Dziś stanowi jeden z najważniejszych filarów nowoczesnego leczenia nowotworów. 27 maja 2026 r. odbyła się piąta edycja kampanii „Immunoterapia Ratuje Życie”, organizowanej przez Fundację Nadzieja Onkologiczna. Wydarzenie było okazją do podsumowania osiągnięć immunoterapii i omówienia wyzwań związanych z jej dalszym rozwojem.

W spotkaniu udział wzięli dr hab. n. med. Jakub Kucharz z Narodowego Instytutu Onkologii w Warszawie, dr hab. n. med. Damian Tworek z Instytutu Gruźlicy i Chorób Płuc oraz dr n. med. Paweł Potocki z Collegium Medicum w Krakowie. Rozmowa dotyczyła nie tylko skuteczności immunoterapii, ale również tego, jak bardzo zmieniła ona codzienność pacjentów i lekarzy.

Immunoterapia to metoda leczenia, która angażuje układ odpornościowy pacjenta do walki z nowotworem. W przeciwieństwie do klasycznej chemioterapii nie działa przede wszystkim poprzez bezpośrednie niszczenie komórek nowotworowych, lecz pomaga „odblokować” mechanizmy obronne organizmu. Dzięki temu układ odpornościowy może skuteczniej rozpoznawać i atakować chorobę. Dla współczesnej onkologii było to otwarcie zupełnie nowego rozdziału.

Prof. Damian Tworek nie miał wątpliwości, jak należy oceniać odkrycie inhibitorów punktów kontrolnych układu immunologicznego. Nazwał je przełomem – i trudno się z tym nie zgodzić. To właśnie badania nad tym mechanizmem zostały uhonorowane Nagrodą Nobla w 2018 roku.

Odkrycie to zmieniło sposób myślenia o leczeniu nowotworów. Okazało się, że z chorobą można walczyć nie tylko poprzez bezpośrednie niszczenie komórek rakowych, lecz także przez uruchomienie naturalnych mechanizmów obronnych organizmu. „Odblokowanie” układu odpornościowego otworzyło drogę do nowej ery w onkologii i dało pacjentom szansę na skuteczniejsze leczenie.

Dzisiaj immunoterapia znajduje zastosowanie nie tylko w leczeniu paliatywnym, ale coraz częściej również radykalnym. W przypadku raka płuca większość pacjentów kwalifikujących się do leczenia systemowego otrzymuje ją przynajmniej na pewnym etapie terapii. Jednocześnie eksperci wyraźnie podkreślali, że wokół immunoterapii narosło zbyt wiele uproszczeń. Prof. Tworek zwracał uwagę, że po jej wprowadzeniu wielu pacjentów traktowało ją niemal jak cudowny lek, podczas gdy rzeczywistość jest bardziej skomplikowana. Są sytuacje, w których klasyczna chemioterapia pozostaje skuteczniejszym wyborem, a nowoczesna onkologia polega dziś przede wszystkim na odpowiednim łączeniu różnych metod leczenia.

O tym, jak gigantyczna zmiana dokonała się w ciągu ostatniej dekady, mówił prof. Jakub Kucharz. Przypomniał, że pierwszy immunoterapeutyk został objęty refundacją w Polsce w 2014 roku. Był to ipilimumab stosowany w leczeniu czerniaka. Wcześniej pacjentom z rozsianym czerniakiem pozostawały głównie schematy oparte na dakarbazynie, a rokowanie było zazwyczaj bardzo złe. Jak wspominał profesor, lekarz przekazujący diagnozę zaawansowanego czerniaka często właściwie nie miał pacjentowi do zaoferowania realnej nadziei.

Pojawienie się immunoterapii wywołało jednocześnie ekscytację i obawy. Lekarze zastanawiali się, czy system będzie przygotowany na leczenie nowych działań niepożądanych i jakiego zaplecza wymagać będą pacjenci. Dziś, po ponad dziesięciu latach doświadczeń, perspektywa wygląda zupełnie inaczej.

Prof. Kucharz przypomniał, że po dekadzie obserwacji ponad połowa pacjentów leczonych podwójną immunoterapią nadal żyje. Jeszcze kilka lat temu takie wyniki wydawały się niemal nieosiągalne, zwłaszcza w takich chorobach, jak czerniaki, którymi ekspert posłużył się za przykład.

Zmieniła się również atmosfera pracy onkologów. Jak zauważył dr Paweł Potocki, dawny prosty podział na leczenie radykalne i paliatywne coraz częściej traci na aktualności. Pojawili się pacjenci, którzy po kilku dawkach leczenia osiągają całkowitą odpowiedź i przez wiele lat funkcjonują bez cech aktywnej choroby. W przypadku raka nerki zdarzają się sytuacje, w których odpowiedź na leczenie utrzymuje się nawet po zakończeniu terapii.

Eksperci podkreślali jednak, że immunoterapia nie jest terapią pozbawioną ryzyka. Działania niepożądane istnieją, a część z nich wymaga bardzo sprawnego leczenia immunosupresyjnego, często przy użyciu steroidów. W przeciwieństwie do wielu terapii celowanych nie wystarczy po prostu odstawić lek. Jakość życia pacjentów podczas leczenia immunoterapią jest zazwyczaj bardzo dobra, co dla wielu chorych okazuje się równie ważne jak wydłużenie przeżycia.

Dużo miejsca poświęcono również przyszłości leczenia. Jak przypomniano podczas konferencji, onkologia rozwija się dziś w niezwykłym tempie, aż 28% wszystkich badań medycznych dotyczy onkologii i hematoonkologii. Lekarze zwracali uwagę, że polscy pacjenci coraz szybciej uzyskują dostęp do nowych terapii refundowanych, choć cały system ochrony zdrowia musi stale nadążać za pojawiającymi się możliwościami.

Coraz większe zainteresowanie budzą również tak zwane „wakacje terapeutyczne”. U części pacjentów, którzy uzyskali bardzo dobrą odpowiedź na leczenie, możliwe jest czasowe wstrzymanie terapii i dalsze monitorowanie choroby. Taka strategia pozwala ograniczyć działania niepożądane, zmniejszyć obciążenie systemu i poprawić komfort życia chorych. Jak podkreślano, u niektórych pacjentów takie przerwy mogą trwać nawet latami.

Symbolicznym zakończeniem konferencji była rozmowa z pacjentem korzystającym właśnie z takich „wakacji od leczenia”. Dzięki podwójnej immunoterapii jego chorobę udało się opanować do tego stopnia, że dziś, najbardziej przeszkadzają mu już tylko gorsze wyniki sportowe. Jeszcze kilkanaście lat temu podobna rozmowa prawdopodobnie w ogóle mogłaby się nie odbyć.

Partnerzy
Novartis
Takeda