Gdzie jesteśmy w eliminacji HPV w Polsce

19 grudnia 2025 /Aktualności

Gdzie jesteśmy w eliminacji HPV w Polsce

Bożena Stasiak | Świat Lekarza

Zwieńczeniem II Konferencji „Medycyna z Diamentami” była debata „Gdzie jesteśmy w eliminacji HPV w Polsce?” poświęcona jednemu z najważniejszych wyzwań zdrowia publicznego – skutecznej profilaktyce zakażeń wirusem brodawczaka ludzkiego (HPV). Eksperci z różnych środowisk zgodzili się, że kluczem do sukcesu jest edukacja i konsekwentne budowanie świadomości społecznej.

Dlaczego wciąż tak niewielu nastolatków w Polsce jest objętych szczepieniami przeciwko HPV? Jak skutecznie walczyć z dezinformacją oraz jakie wzorce warto czerpać z krajów, którym udało się znacząco ograniczyć zachorowania na nowotwory HPV-zależne?  "W Narodowej Strategii Onkologicznej na lata 2020–2030, w części dotyczącej zakażeń wirusem brodawczaka ludzkiego, zakłada się objęcie szczepieniami przeciwko temu wirusowi jak najwięcej nastolatków; plan na 2028 rok mówi o co najmniej 60 proc. populacji dziewcząt i chłopców w wieku dojrzewania oraz o niezbędnej edukacji na temat wirusa i profilaktyki. Tymczasem w Polsce każdego dnia dziewięć osób dowiaduje się o diagnozie nowotworu HPV-zależnego. Co możemy zrobić, żeby poprawić tę sytuację?" – zapytała uczestników debaty jej moderatorka Ewa Kurzyńska z portalu Długo i szczęśliwie.

Płeć nie ma znaczenia

Doc. Tomasz Dzieciątkowski z Katedry i Zakładu Mikrobiologii Lekarskiej Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, zauważył, że HPV nie odróżnia płci, może zagrażać i kobietom, i mężczyznom, choć nadal panuje dość powszechne przekonanie, że ten wirus dotyczy tylko kobiet, wywołując u nich raka szyjki macicy. "A panowie – mówi doc. Dzieciątkowski – mimo że nie mają macicy, mogą zachorować na raka HPV-zależnego. Bo wirus ten, a konkretnie jego określone typy, mogą wywoływać raka odbytu, prącia, głowy i szyi. I właśnie te nowotwory HPV-zależne, głowy i szyi, dominują u młodych mężczyzn. Wirusy HPV są też odpowiedzialne z łagodne zmiany nowotworowe jak brodawki narządów płciowych, kłykciny kończyste występujące u obu płci". Droga transmisji wirusa jest zawsze jedna – kontakt płciowy. Jednak pomimo tak dużej powszechności wirusa brodawczaka ludzkiego wiedza o tym, jak jest on groźny i jakie choroby może wywoływać, jest w naszym społeczeństwie niewystarczająca, co przekłada się na brak zrozumienia wobec szczepień przeciwko HPV, które są najskuteczniejszą formą profilaktyki. "Dlatego tak ważna jest edukacja – i to od najwcześniejszych lat szkolnych.
Jeśli dzieci będą wiedziały, jak można się zakazić, jaką profilaktyka może przed zakażeniem uchronić, to z pewnością pomogłoby w zwalczeniu wirusa, czyli jego eradykacji" – podkreślał doc. Dzieciątkowski.

Australia najlepszym przykładem

Dr hab. Radosław Mądry, dyrektor Ginekologiczno-Położniczego Szpitala Klinicznego Uniwersytetu Medycznego im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu, wyjaśnił, że taką eradykację już prawie osiągnęła Australia, która jako pierwsza w świecie w 2007 roku wprowadziła powszechny program szczepień przeciwko HPV, początkowo realizowany tylko wśród dziewczynek, a od 2013 i wśród chłopców. "Jak wielką rolę odgrywa świadomość, świadczyć może przykład z Danii, która teraz osiąga sukcesy w wyszczepialności. Parę lat temu zaobserwowano nagły jej spadek. I co się okazało, akurat w internecie pojawiły się różne fałszywe informacje na temat szczepień. Udało się ten niepokojący trend, poprzez dobrze prowadzoną edukację, odwrócić i wyszczepialność zaczęła rosnąć, należy więc postawić przede wszystkim na edukację. Wykorzystajmy do tego wszelkie narzędzia – nie tylko w szkołach, ale wszędzie tam skąd informacja o korzyściach ze szczepień przeciwko HPV będzie trafiać do jak najszerszej części populacji" – podkreślał dr Radosław Mądry.

"Ponadto, mówiąc o korzyściach, należy mówić o konsekwencjach wynikających z niezaszczepienia. Nie pozostawiajmy wyboru, bo to nie jest „szczepić się czy nie szczepić”. Ta decyzja powinna być wyłącznie na tak. Wreszcie podkreślajmy, jaka to korzyść finansowa, jaka redukcja kosztów, także w skali globalnej. Zaszczepione kobiety nie będą musiały tak często odwiedzać ginekologów. Medycyna prewencyjna to zawsze jest zysk. Według mnie szczepienia przeciwko HPV powinny być obowiązkowe, tylko potrzebne są jasne, konkretne i twarde zasady. Udało się w krajach skandynawskich, to i u nas powinno się udać.

Zdaniem uczestników debaty trzeba rozszerzyć współpracę o wszystkie jednostki, które mogą pomóc w upowszechnianiu wiedzy o HPV i szczepieniach przeciwko temu wirusowi. Wojciech Konieczny, lekarz, senator, były wiceminister zdrowia: – Mamy szereg planów w związku z profilaktyką HPV wynikającą z Narodowej Strategii Onkologicznej. Przede wszystkim zamierzamy rozszerzyć współpracę z instytucjami oraz towarzystwami w kierunku upowszechnienia szczepień, gdyż wiedza o nich i o profilaktyce w naszym społeczeństwie jest niska. Jednocześnie zakładamy skuteczniejszą walkę z dezinformacjami na ten temat. A jeśli chodzi o samą szczepionkę, przypomnę, że to nie jest tylko jedna szczepionka, więc rodzice powinni mieć wybór, którą chcą, aby ich dziecko zostało zaszczepione. I tu też potrzebna jest większa wiedza, aby rodzice, opiekunowie wiedzieli, którą szczepionkę wybrać. Zapewne będą się kierować ich skutecznością – i taki wybór należy im zapewnić. Więcej wiedzy to większa świadomość, a w rezultacie większe poparcie dla szczepień, o czym mówiła również posłanka Iwona Kozłowska z Komisji Zdrowia. "W przygotowaniu jest rozporządzenie, żeby przeciwko HPV szczepić dzieci obojga płci od 9. do 15. roku życia. Ale czy obowiązkowo? Tu mam wątpliwości, bo skoro już zaczęły się protesty w ogóle przeciwko tym szczepieniom, że to seksualizacja dzieci itp., to co mogłoby dziać się potem, kiedy szczepienia stałyby się obowiązkowe? Ale to właśnie moim zdaniem wynika z braku edukacji, uświadomienia, jak bardzo ważną rolę odgrywają te szczepienia w profilaktyce. Z profilaktyką u nas nie jest dobrze i dotyczy to nie tylko tych konkretnych szczepień. Spójrzmy na cytologię; wykonuje ją niespełna 20 proc. kobiet, mammografię – ok. 35 proc. Oczywiście zależy to od regionów, ale zasadniczo jest źle" – zwracała uwagę.

"Obowiązkowa edukacja zdrowotna powinna być w szkołach, nie lekcje, na które można chodzić albo nie, ale lekcje wpisane w program. Zwróćmy jeszcze uwagę, że odwraca nam się piramida demograficzna. Już mamy ok. 10 mln seniorów, a będzie ich przybywać. W wiek senioralny powinniśmy wchodzić zdrowo, a temu służą właśnie m.in. szczepienia profilaktyczne. Przeciwko HPV mogą się szczepić również osoby dorosłe, choć, przynajmniej na razie, częściowo odpłatnie".

Partnerstwo w upowszechnianiu wiedzy

Barbara Pepke, prezeska Fundacji Gwiazda Nadziei, wyjaśniała, że fundacja od czterech lat prowadzi program „Wybierz Życie – Pierwszy Krok” (wyróżniony Nagrodą Zaufania Złoty OTIS z Diamentami 2025) dotyczący edukacji na temat profilaktyki raka szyjki macicy i chorób HPV-zależnych dla uczniów szkół ponadpodstawowych. Tylko w ostatnim roku wzięło w nim udział ponad 160 tys. uczniów, co świadczy o tym, jak wielkim zainteresowaniem cieszyły się te lekcje. Szczególnie kiedy eksperci mówią także o zakażeniach u chłopców. Barbara Pepke: "Program realizujemy w partnerstwie z wojewódzkimi stacjami sanitarno-epidemiologicznymi oraz samorządami. Inspektoraty dostarczają nam materiały, z których korzystają zapraszani eksperci, a program realizujemy na lekcjach biologii i godzinach wychowawczych. Rodzice doceniają naszą działalność, a jest to naprawdę mrówcza praca. Tym bardziej, że jesteśmy atakowani przez przeciwników szczepień na HPV. To głównie ci, którzy na samo słowo „wirus” reagują nerwowo.

Od tego, w jaki sposób będziemy przekazywać wiedzę dotyczącą wirusa brodawczaka ludzkiego, w dużej mierze zależy sukces działań profilaktycznych. Jagoda Towalska i Natalia Smuś z Fundacji „Nie Daj Się HPV” komentowały: "Wiedząc, jak ogromną siłę przebicia mają social media, założyłyśmy na Tik-Toku konto, gdzie przekazujemy informacje o profilaktyce zakażeń HPV. Można tam znaleźć informacje zarówno o samym wirusie, jak i o chorobach, jakie wywołuje, a także o szczepieniach. Staramy się tę wiedzę przekazywać w ciekawy sposób i chyba nam się to udaje, bo otrzymujemy sporo pozytywnych komentarzy. Widzimy, jak bardzo jest ta wiedza potrzebna; gdy przeprowadziłyśmy wśród uczniów ankietę na ten temat, okazało się, że tylko niespełna 30 proc. z nich wiedziało, że taki wirus istnieje. Mamy teraz pomysł, żeby prowadzić w szkole warsztaty na temat HPV, quizy z nagrodami. I może byłoby dobrze, żeby szczepienia odbywały się w szkołach… I niezależnie od tego, żeby lekarze podczas wizyt informowali o takich możliwościach. Niewystarczająca wiedza to podstawowa przyczyna niskiej wyszczepialności przeciwko HPV w naszym kraju. Pokazują to m.in. wyniki badania „Polki i Polacy a szczepienia przeciwko HPV. Wiedza, postawy, praktyki” przeprowadzonego przez Instytut Praw Pacjenta i Edukacji Zdrowotnej oraz Ośrodek Badań Socjomedycznych. Wszyscy eksperci,
którzy wzięli udział w debacie, podkreślali, że stoimy przed bardzo dużym, wymagającym, rozłożonym na lata zadaniem edukacyjnym.

Partnerzy